Humanista vs. ścisłowiec

Home / Humanista vs. ścisłowiec - 22 października 2018 , by admin
Jeśli humanista twierdzi, że „świat schodzi na psy”, to ścisłowiec pocznie zawieszać na nim te psy, ukazując swoją przewagę w dzisiejszej rzeczywistości. Słowa humanisty na pewno są zbyt dosadne, ponieważ świat jest za bardzo skomplikowany, by mówić o nim w sposób czarno-biały, jednocześnie należy przyznać, że ludzie o bardziej matematycznych czy fizycznych (ścisłe nauki) zdolnościach mają trochę łatwiej. A co się dzieje w tym momencie z humanistami? Albo mają jakiś pomysł, lub sfrustrowani udają się do Urzędu Pracy.

Przedmioty ścisłe

Autor: Butz.2013
Źródło: http://www.flickr.com

Z czego to wynika? Czy z tego, iż mniej jest osób o kompetencjach ściśle matematycznych? A może chodzi o nieproporcjonalność, jaka wyraża się w liczbie stu humanistów na jedno miejsce pracy? A może jeszcze inna przyczyna?

Jedno, jak i drugie przypuszczenie jest autentyczne, oczywiście w granicach rozsądku. Studia matematyczne czy fizyczne są cięższedo ukończenia, przystosowanie bardziej dla osób o uzdolnieniu do przyjmowania dużej ilości cyfr, schematów, wzorów. Umysł humanisty przygotowany jest na uczucia i estetyczne doznania, świat zaś postrzega w sposób obrazowy, alegoryczny czy metaforyczny.

Ścisłowiec zdaje się na konkret, dla niego wynik to wynik, paradygmat pewności lub fałszu, dla humanisty nie jest to takie pewne. Ścisłowiec ze swobodą posługuje się pojęciami takimi jak: programatory (programatory), współczynnik rezystancji lub stała Boltzmanna. Dla humanisty to nie pojęcia, a słowa są najistotniejsze, ich brzmienie, koloryt, przeżycia w nich obecne. Może właśnie dlatego, iż humaniści są tak mało konkretni, nie pasjonują się bardziej konkretnymi dziedzinami.

Humanistyczne nauki

Źródło: flickr.com

Ścisłowiec musi stworzyć most (nie jest istotne czy to kładka czy wielki most na ogromnej rzece), musi postawić blok. Jest polecenie, jest realizacja. Humaniści natomiast działają zupełnie odmiennie, nie dążą do celu, oni chcą brać udział w podróży, jaka nie ma jasno określonego celu. Dlatego być może omawiania nieproporcjonalność (wielu humanistów na jedyne miejsce pracy) ujawnia trend wedle którego istnieje większa liczniejsza liczba ludzi o tego typu podejściu do życia, kreuje to atmosferę dla rzeszy bezrobotnych, skazanych na udrękę w pośredniaku.

Jak te zagadnienia rozumieć? Czy to nasz błąd? Naszych genów czy mózgu, a może środowiska, w którym dorastaliśmy? Wszystkiego po trochę, jednak najważniejsza zasada mówi, że nie można robić czegoś na siłę, więc autentyczny humanista nigdy nie zostanie autentycznym ścisłowcem. Musi wobec tego poszukiwać własnej drogi na ciężkim rynku pracy.